
Nazywam się Agnieszka Troć i z wykształcenia jestem architektem, jednak przez całe życie to rysunek oraz malarstwo były tak naprawdę moją pasją.
Nie wychodziłam z domu bez kredek
Już jako dziecko uwielbiałam rysować i malować. Ciągle coś tworzyłam, a moim największym skarbem był zestaw kredek z jedną w kolorze różowym. Nie wychodziłam z domu bez kredek. Miałam nawet kilka awaryjnych sztuk w samochodzie na wszelki wypadek. Jeszcze w szkole podstawowej wygrałam kilka konkursów plastycznych.
Gdy nieco podrosłam marzyło mi się liceum plastyczne, jednak w moim mieście nie było takiej szkoły. Wybierając szkołę średnią zdecydowałam się więc na technikum budowlane, ponieważ jednym z nauczanych tam przedmiotów był rysunek odręczny. I tak od ,,budowlanki” moja droga zawodowa zboczyła na jakiś czas ku architekturze.
Rzuciłam kredki dla farb olejnych
Podczas przygotowywania się na studia zakochałam się w farbach olejnych, a owocem tej miłości były dwie wystawy malarskie zorganizowane w Domu Kultury i Urzędzie Miasta w Skierniewicach, moim rodzinnym mieście. Choć od zawsze lubiłam kolory, to właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że poprzez barwy najlepiej oddaję to, co chcę przekazać. Podczas pierwszej wystawy zaczęłam sprzedawać swoje obrazy, a wartość jednego z nich sięgnęła kwoty 1000 zł, co w 2000 roku stanowiło znaczną sumę.
Zajmij się dorosłym życiem, a nie głupotami
Studia i praca były tak bardzo intensywnym etapem w moim życiu, że na pasje zaczęło brakować czasu. ,,Przecież z tego się nie da utrzymać.” – mówili niektórzy; ,,Zajmij się dorosłym życiem, a nie głupotami”. Zatem tak też robiłam. Nie wierzyłam wówczas, że na rysowaniu, czy malowaniu można zarabiać. Owszem, sprzedawałam już swoje pierwsze obrazy i to za całkiem spore kwoty, ale było to bardzo niepewne i nieregularne źródło dochodów. Dlatego też na ponad 10 lat odłożyłam swoje pasje do szuflady, by tam czekały na inne czasy, zajęłam się ,,dorosłym życiem”, zarabianiem pieniędzy i rodziną. Rysunek ciągle gdzieś się przewijał, lecz tylko jako rysunek architektoniczny, który nie dawał mi możliwości wyrażania siebie, a na inny już doba była zbyt krótka.
Choć zawód architekta jest bardzo ciekawym i twórczym zajęciem – nie do końca był spełnieniem moich marzeń. Po kilku latach pracy jako projektant przeszłam przez poważne wypalenie zawodowe. Praca, a nawet zarabianie wówczas dość sporych pieniędzy przestało mnie cieszyć. Znajdowałam się na prostej drodze ku załamaniu i depresji.
Rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady
Pewnego dnia w jednej z książek, trafiłam na zdanie Konfucjusza ,,Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu.”
Postanowiłam zatem rzucić projektowanie i wrócić do podstaw, tego co tak naprawdę kocham, do mojej pasji – do rysunku i malarstwa. Co prawda, nie wyjechałam w Bieszczady, ale od dwóch lat byłam już w Anglii, a to ułatwiło mi podjęcie takiej decyzji.
Zaczęłam od rysowania dla przyjemności. Stopniowo przypomniałam sobie czego nauczyłam się przez wszystkie lata spędzone w szkole średniej i na studiach. Najpierw odnowiłam moją przyjaźń z akwarelami, ale niedługo potem od nowa zakochałam się w kredkach. Miłość ta trwa do dziś. Potem przyszła też kolej na ołówek i farby olejne, a także na różne eksperymenty i mieszanie technik. Wypracowałam własne metody, które pozwalają uzyskać najlepsze efekty.
Nareszcie odzyskałam spokój ducha i wewnętrzną równowagę. Poczułam się spełniona; poczułam, że robię to, co powinnam robić od zawsze.
Pomalowałam innym życie
W rezultacie zapragnęłam dzielić się z innymi moją sztuką. Zaczęłam wystawiać swoje prace na eBay, okazało się, że cieszą się bardzo dużym powodzeniem. Od stycznia 2015 roku rysowanie i malowanie stało się moim jedynym źródłem dochodu. Sprzedałam niemal wszystko, co wcześniej namalowałam dla siebie. Dzięki temu uwierzyłam w siebie i w to, że jednak można zarabiać na swojej pasji.
Zaczęłam malować i rysować portrety, a także inne prace na zamówienie. Nie dość, że robiłam to, co kochałam, to jeszcze miałam możliwość uszczęśliwiania innych.
Pomagałam i nadal pomagam moim klientom utrwalać ich wspomnienia, uwieczniać najbliższych w najlepszych momentach takich jak śluby i inne okazje, a nawet sprawiam, że osoby, którym nigdy nie było dane spotkać się na żywo – spotykają się na portrecie.
Misja
Wiem, jak ważne jest w życiu odnalezienie swojej pasji, dbanie o nią i jej pielęgnowanie czy to w postaci hobby, czy profesjonalnego zawodu. Dlatego też wspieram i motywuję, a także pomagam rozwiązywać problemy, z którymi artyści muszą się mierzyć, zwłaszcza na początku swojej drogi, gdy najłatwiej jest się poddać. Dzielę się moją wiedzą i doświadczeniem nie tylko w zakresie rysunku i malarstwa, ale także uczę jak na rysowaniu i malowaniu portretów oraz innych prac na zamówienie można zarobić miesięcznie 5000 zł, a nawet więcej.
Stworzyłam grupę na Facebooku o nazwie ,,Rysowanie, malowanie – cotygodniowe wyzwanie”, która jednoczy zarówno artystów początkujących jak i tych z wieloletnim doświadczeniem. Myślą przewodnią grupy jest to, by każdy mógł doskonalić swój warsztat w przyjaznej oraz kreatywnej atmosferze i otrzymywać wsparcie na każdym etapie twórczego zaawansowania. Jest to również miejsce gdzie, dzięki cotygodniowym wyzwaniom każdy ma możliwość wyjść ze swojej strefy komfortu i spróbować podjąć się nowych tematów oraz technik, by rozwijać swoją pasję i poszerzać albo szlifować nabyte umiejętności.
Jeśli i Ty potrzebujesz pomocy w tym zakresie skontaktuj się ze mną. Jestem do Twojej dyspozycji.

Bardzo dziękuję Ci Agnieszko za ten wspaniały poradnik😘. Pięknie i przejrzyście napisany… Przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Już znalazłam kilka błędów dzięki niemu… A same konsultacje według mnie są w bardzo dobrej cenie😀
Dziękuję Monika, że podzieliłaś się ze mną swoją opinią na temat e-booka. Bardzo się cieszę, że był dla Ciebie przydatny.
Pozdrawiam